18 maja 2017

Dlaczego postanowiłam wyjechać do Australii


Jak już wspominałam w poprzednich postach, wyjazd do Australii nie był nigdy moim planem. Skłaniałam się do kupna mieszkania w Warszawie i budowania tam swojej kariery. Moja historia udowadnia, że jeden wieczór potrafi zmienić wszystko. 

1 maja 2017

Różowe szaleństwo

 Od kiedy pamiętam kusiły mnie zmiany kolou włosów. Już w podstawówcę męczyłam mamę o zgodę na pasemka, później gdzieś się przewijały różowe pasma włosów itp. Nie jestem ryzykantką i mimo, że często mam ochotę na zmianę, z włosami gram raczej bezpiecznie. Zawsze trzymałam się długich włosów w odcieniach blondu. Rok temu zaszalałam i pofarbowałam włosy na niebiesko. Gdybyście przeoczyli, link do posta - tutaj. O ile na początku byłam zachwycona zmianą i wierzyłam w powrót do naturalnych włosów po dziesięciu myciach, niesety zmierzyłam się z rzeczywistością. Z niebieskiego kolor przeszedł w zieleń i towarzyszył mi ok cztery miesiące. Po tym doświadczeniu byłam dośc sceptyczna co do kolorowych włosów, ale mimo wszystko zaryzykowałam z różem i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Tym razem farba zmyła się niemalże całkowicie w ciągu miesiąca. W dodatku muszę przyznać, że przejście z intensywnego różu w odcień przypominający rose gold aż do blondu bardzo mi się podobało. Myślę, że jeszcze się kiedyś skuszę na taką krótkotrwałą zmianę. 

23 kwietnia 2017

Jak wyjechać do Australii krok pierwszy - wiza


Jeśli kiedykolwiek będziecie planować wyjazd do Australii, pierwszą rzeczą nad jaką będzie się zastanawiać będzie wiza. Sama na początku nie miałam o tym pojęcia i samo szukanie informacji na ten temat przyprawiało mnie o ból głowy. Opiszę Wam po krótce moją historię i doświadczenia z tym związane. Być oże będzie to post dość chaotyczny, ale i cały proces jest niestety chaotyczny.

31 marca 2017

Black dotted shirt

Z racji, że mija już pół roku od kiedy wyjechałam szukać szczęścia w Australii, postanowiłam zacząć serię wpisów o życiu w Australii. I nie mam na myśli wpisów z poziomu turysty, bo fascynacja nowym miejscem i forografowanie każdej napotkanej papugi mam już za sobą. Po sześciu miesiącach nie czuje się już zagubioną dziewczynką w nowym miejscu i myślę, że z pełną odpowiedzialnością mogę się z Wami podzielić swoimi doświadczeniami i tym jak bardzo Australia różni się od wyobrażeń. Kiedy dodałam pierwszy post będąc w Australii prosiliście mnie o posty jak wygląda życie do góry nogami, ale tak naprawdę na początku nie miałam o tym pojęcia, więc wstrzymałam się z pisaniem głupot do momentu kiedy faktycznie mogę się o tym wypowiedzieć. 
Po długim wstępie i zarazem zapowiedzi następnych wpisów przyszedł czas na kilka słów o dzisiejzej stylizacji. Mimo, że konsekwentnie staram się przemycić do swojej garderowby odrobinę koloru, wciąż nie mogę się wyzbyć obsesji na punkcie bieli i czerni. To połączenie jest zawsze dobre. Nowością w mojej szafie i na blogu jest ta czarna koszula, która zauroczyła mnie od samego początku. Dzięki niej całośc nie jest nudna - falbana u góry, kokardki przy rękawach, cała w kropki, z golfem - dużo się dzieje. Początkowo próbowałam ją połączyć z ciemnym dołem, ale uznałam, że takie połączenie wygląda bardzo żałobnie. Białe spodnie okazały się idealne. Całość uzupełniłam prostyi dodatkami.

20 marca 2017

When I don't need to look pretty

Kiedy nie muszę ładnie wyglądać odstawiam na bok szpilki i sukienki. Choć przyznam, że nie jest to moja ulubiona wersja siebie, to jednak sprawia mi przyjemność od czasu do czasu założyć za dużą bluzę, zwinąć włosy w niechlujnego koczka i nie martwić się czy się zabrudzę głaskając kota sąsiadów.

21 lutego 2017

Romantyczna Brugia

Na wstępie muszę powiedzieć, że nie planowałam wpisu ze zdjęciami z Belgii. Cały wyjazd był na tyle spontaniczny, że nie było mowy o jakimkolwiek zaplanowaniu zwiedzania. Z perspektywy roku, bo byłam tam na początku marca ubiegłego roku, wiem, że ten niewinny wyjazd stał się początkiem wilkiej zmiany w moim życiu. Nie odpowiem Wam na pytanie co warto zobaczyć i gdzie dobrze zjeść, ale podziele się moim małym sentymentem do tego miejsca.
Brugia nigdy nie znajdowała się na mojej liście miejsc "must see". Jest to dość małe miasteczko i szczerze mówiąc nie wiedziałam zbyt dużo na jego temat. Mimo, że jestem zwolenniczką dużych, zatłoczonych miast, to miejsce skradło moje serce. Brugia jest wyjątkowo romantycznym miejscem, do tego bardzo spokojnym - trudno się tu nie zakochać! Mówią, że jest to Flamandzka Wenecja, kanały w całym mieście zdecydowanie dodają uroku. Każda uliczka jest magiczna, więc nawet jeśli zabłądzisz, a to bardziej niż pewne w tym miejscu, nie pożałujesz dodatkowych kliometrów spaceru. Znajdziesz tu wiele urokliwych kawiarni, kupisz słynne belgijskie czekoladki, przespacerujesz się pomiędzy wiatrakami, a wieczór spędzisz w pubie pijąc belgijskie piwo. Brzmi cudownie, a jest jeszcze lepiej. 
Minął rok, a decyzja o tej spontanicznej podróży była najlepszą jaką podjęłam w ubiegłym roku. To tutaj narodził się też pomysł przeprowadzki do Australii. Moja podróż obejmuję również jeden dzień w Brukseli, ale szczerze mówiąc nie mam za dużo do powiedzenia o tym miejscu, więc dodam tylko kilka zdjęć. Może niebawem uda mi się odwiedzić to miejsce ponownie podczas wizyty w Europie. 
Mam nadzieję, że zachęciłam Cię do odwiedzenia malowniczej Brugii :)